Sałek ostrzega: Dzisiaj jest skok na Lasy Państwowe
Katarzyna Adamiak rozmawiała w Radio Wnet z Pawłem Sałkiem o problemach, jakie rządowe i unijne regulacje powodują w polskim sektorze leśno-drzewnym. Zdaniem eksperta, sprawa jest poważna do tego stopnia, że mamy do czynienia ze "skokiem na lasy", a wymierzone w spółkę działania są zorganizowane i celowe. Sałek jest doktorem nauk rolniczych, specjalistą w zakresie ochrony środowiska, byłym doradcą prezydenta Andrzeja Dudy, a obecnie posłem PiS.
Prowadząca zapytała o decyzje środowiskowe i moratoria, które – jak dowiedziała się redakcja Wnet – coraz bardziej ograniczają pozyskanie drewna w strategicznych rejonach, co skutkuje zaburzeniem pracy tartaków, a także uderza w całe łańcuchy dostaw, docierając do takich części branży jak przeróbka drewna i firmy meblowe.
Polityk podkreślił, że cały sektor leśno-drzewny jest gigantyczny i odpowiada za 4 proc. polskiego PKB. Pracuje w nim około 450 tysięcy ludzi. Dodał, że są wyliczenia wskazujące, że w praktyce "jedna złotówka z lasu przynosi pięć złotych gospodarce".
Poseł PiS przywoływał wskaźniki ekonomiczne, by pokazać skalę zagadnienia. Ostrzegł, że ograniczanie gospodarki leśnej uderza nie tylko w przemysł, ale i w budżety lokalne, rynek pracy oraz bezpieczeństwo surowcowe.
Sałek: Skok na Lasy Państwowe
Zdaniem parlamentarzysty obecny kurs polityki środowiskowej nie jest "ochroną przyrody", lecz narzędziem nacisku na polską gospodarkę leśną. – Główne ostrze wymierzone w naszą gospodarkę leśną jest skierowane poprzez rzekomą ochronę przyrody. Co jest po prostu fałszem i szkodliwym działaniem dla całej gospodarki – powiedział.
– Chcę podkreślić, nasza gospodarka leśna jest nazywana gospodarką leśno-przyrodniczą, dlatego że jako Polacy od pokoleń wykonujemy wszystkie funkcje, łącznie z pozyskiwaniem drewna, ale i ochroną przyrody. Opowiadania, które uskutecznia dziś np. Ministerstwo Klimatu, pani minister Hennig-Kloska, są fałszywe i szkodliwe wobec naszego największego przedsiębiorstwa, jakim są Lasy Państwowe. Dzisiaj jest skok na Lasy Państwowe [...] żeby ok. 200 milionów złotych rocznie zabierać z tej firmy na ochronę przyrody – mówił.
Ekspert ds. środowiska tłumaczył też, że w wyniku rządowych ograniczeń, brakuje materiału do wytworzenia pelletu, co uderzyło w rynek opału, a wiec na problemy z ogrzewaniem wśród części Polaków.
Sałek wskazał, że głównym problemem są działania wobec Lasów Państwowych – zarówno jako strukturze gospodarczej, jak i strategicznemu zasobowi państwa. Krytykował pomysł zmian ustawowych i mechanizmy finansowe, które – jak twierdzi – mają osłabić przedsiębiorstwo.
– Różnymi sposobami chce się dorwać do pieniędzy Lasów Państwowych. [...] Mówi się, żeby zabrać pieniądze z Lasów Państwowych na ochronę przyrody, a jednocześnie robi się ogromne ilości rezerwatów, i wyłączeń z gospodarki leśnej – mówił, oceniając, że w rzeczywistości chodzi o spowodowanie problemów finansowych przedsiębiorstwa Lasy Państwowe i zapanowanie nad polskimi zasobami przyrodniczymi – powiedział.